„Stuk, stuk”- Ejda usłyszała stukanie do drzwi. Nie chętnie zbiegłą na dół i otworzyła je. – Cześć tatku!- krzyknęła od progu.
-Hej słoneczko- odpowiedział ojciec ze szerokim uśmiechem. –Twoje mama jest w domu?
-Tak, zaraz przyjdzie sprawdza na liście czy wszystko zabrałam.- odpowiedziała Ejda.
-Świetnie, czyli mam rozumieć, ze jesteś gotowa na Las Vegas?!
-Tak!- Ejduś starała się, aby zabrzmiało to dość wiarygodnie.
-Cześć Tom. – przywitała gościa Annie.
-Witaj Annie, co u ciebie? Wszystko OK.?-
-Tato! Nie tyle pytań naraz! Mama nie nadąża! Już idźmy! Papa mamuś! Do zobaczenia za rok!- krzyknęła na pożegnanie Ed. Już przy lotnisku Ejda miała wątpliwości czy to na pewno dobry pomysł.
-Nie martw się skarbie, wiem że tęsknisz za domem, ale wszystko będzie dobrze.
-Obyś się nie mylił. Dziękuję za słowa otuchy.
Nagle do uszów Ejdy doszedł komunikat „ Samolot do Las Vegas odlatuje za 15 min.! Wszystkich pasażerów prosimy o szybie udanie się do samolotu!”
-O mój boże! Szybko!- krzyknęła do ojca. Już po 5 min. znaleźli się na miejscach.
-Uff, zdążyliśmy!- powiedziała do ojca. Tom nic nie odpowiedział. Tak minęła im podróż. Widać było, że Tom czymś się martwi.
|